O pracowni · Kinga Michalczuk-Domańska

Złapać światło, ocalić przestrzeń

Osobista historia powstania pracowni KMD Architektura.

Kinga Michalczuk-Domańska w pracowni, w naturalnym świetle przy przeszkleniu

Akt I

Zanim kreska trafiła na papier

W podróżach po Południu Europy zachwycała mnie ciągłość: szlachetny kamień, gra cieni i płynne przejście z zewnątrz do wnętrza. W Polsce zderzałam się z chaosem – historycznymi kamienicami zamienianymi w bezduszne „kostki” i wnętrzami projektowanymi na jedno kopyto. Z tej niezgody na bylejakość zrodziła się misja przywrócenia ładu i połączenia architektury kubaturowej z wnętrzem w jeden, nierozerwalny organizm.

Faktura naturalnego trawertynu w świetle bocznym
Trawertyn i światło boczne — punkt wyjścia dla materiałowej ciągłości.
1

Akt II

Lekcja światła i twarde lądowanie

Przełom nastąpił w muzealnej hali. Olśniło mnie, że naturalne światło nie jest dodatkiem, lecz głównym materiałem budowlanym – rzeźbi elewację, a potem definiuje nastrój salonu. Jednak u progu kariery utopijne wizje szybko zweryfikowały budżety i rzeczywistość placu budowy. To była najważniejsza szkoła: nauczyłam się sztuki mądrego kompromisu. Dziś wiem, jak chronić esencję projektu i dbać o wyrazistą formę, nie ignorując przy tym realiów wykonawczych.

2

Akt III

Przestrzeń w harmonii

Dziś nasza pracownia to dziesiątki zrealizowanych budynków i odmienionych historii mieszkańców. Projektując bryłę, od razu widzę, jak poranne światło wpadnie do sypialni i jak elewacja zagra z materiałami we wnętrzu. Zsynchronizowana wizja pozwala uniknąć błędów, zanim pierwsza łopata wbije się w ziemię. Zaczynałam od marzenia o ocaleniu przestrzeni przed chaosem – dziś tworzę przemyślane, spójne domy, w których architektura i jej mieszkańcy żyją w pełnej harmonii.

3

Porozmawiajmy o Twojej przestrzeni

Przejdź przez nasz krótki brief projektowy, aby określić metraż, budżet i zakres inwestycji.

Wypełnij Brief Projektowy